Powód miałem od dawna – chciałem odwiedzić miejsca, w których kiedyś funkcjonowały wspólnoty chrześcijańskie do których św Jan, kronikarz Apokalipsy, wysłał swoje Objawienie. Kilka z nich to dziś ruiny, kilka z nich to tętniące życiem miasta. Wiadomo, że w kilku z nich był osobiście św. Jan i Apokalipsa była pisana z uwzględnieniem tego czym żyli na co dzień członkowie kościołów.
Ciekaw jestem też ludzi, którzy tam teraz mieszkają i być może nie wiedzą, że mają tak wielki związek z naszym obrazem końca świata i końca czasów. Być może uda mi się posłuchać mułły, w miejscu gdzie pierwsi chrześcijanie wieszczyli koniec Rzymu i koniec świata?
Nie mam dokładnego planu podróży – otwieram się na to co mi przyniesie droga. Być może dostanę sraczki i gorączki a bakterie EColi zmuszą mnie do powrotu. Być może będę miał kłopoty ze sprzętem – mam do napraw dwie lewe ręce.
Ale w tych wszystkich doświadczeniach towarzyszyć mi będzie obraz wędrujących dwa tysiące lat temu posłańców, którzy piechotą lub na osłach przemierzali te same drogi i też musieli znosić pragnienie, obtarte nogi oraz inne niedogodności podróży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz