środa, 29 czerwca 2011

Wyjazd

Niektórym wyjazdy zawsze kojarzą się z trudnościami. Zadziwiające jak trudności jednego człowieka śmieszne są w oczach innych ludzi. Jeden nie wyjedzie bo nie będzie mógł zawsze dostawać kawy i rogalików na śniadanie. Inny boi się niehigienicznych warunków podróży, jedzenia czy spania. Inny nie wie czy wystarczy mu pieniędzy.
A tak naprawdę to lęk przed nieznanym nie pozwala nam na wyjazd. Lęk przed tym czy damy sobie radę. Tak to wyobraźnia czyni nas tchórzami, a śmiałe zamysły serca tracą nazwisko czynu” – jak pisał Szekspir. No może nie tak to brzmiało, ale prawie.
Inna sprawa ma się z mężczyznami, którzy przeszli już smugę cienia (i niejedną strugę cieczy). W naszym przypadku najtrudniejsze elementy wyjazdu są zawsze przed wyjazdem. Jak się wyrwać z domu? Jak zostawić domowników na miesiąc lub dłużej i pojechać samemu.

A co z dziećmi, żoną, psem? Oczywiście musi się tym zająć żona – co wcale nie jest dla niej takie atrakcyjne. Pomyślcie tylko – w wakacje przez miesiąc lub dłużej wstawać godzinę wcześniej, żeby wyprowadzić psa, zająć się dzieckiem – jeśli to wakacje to jeszcze gorzej bo nie ma szkoły przedszkola. I przez kilka tygodni zasypiać z myślą, że mój stary albo się dobrze bawi pijąc wódkę gdzieś na pustyni albo właśnie jest pobity i ograbiony – właśnie na tej pustyni… Dlatego trudno się dziwić żonom, że niespecjalnie mają ochotę z radością popierać plany wyjazdowe swoich mężów, którzy już tak dobrze pasowali do papci i fotela

Innym ograniczeniem jest praca. Nawet jak możesz teoretycznie wyjechać na miesiąc to i tak ciągle bijesz się z myślami, czy uda ci się to wszystko dobrze skoordynować. Czy zdążysz powrócić na czas. A co jak stanie się coś nieoczekiwanego: awaria, nagły kontrahent? Kto się nimi zajmie?
Jednym słowem wyjazd to nie jest już zwykłe pakowanie plecaków, ale nieustanna gonitwa myśli i usprawiedliwień praz wymówek – po co, na co i za co jadę na ten wyjazd.
A dzieje się tak ponieważ rzadko wracamy z wyjazdu mądrzejsi. Jeśli mieliśmy ciekawe przygody to świetnie. Być może przygody te pokazały, że umiemy sobie radzić ze stresem, umiemy rozwiązywać problemy i możemy zaufać sobie samym bardziej niż się spodziewaliśmy.
Ale mądrzejsi przez to nie jesteśmy.
Zatem po co wyjeżdżać skoro wyjazd wcale nie poszerzył naszej świadomości?
Odpowiem wam.
Jeśli wyjazd nie sprawia, że stajecie się mądrzejsi to – tu uważnie nakłońcie ucha, bo to ważne co zaraz napiszę.
Jesteście gotowi? – Sprawdzam, czy jesteście gotowi?
No to słuchajcie:

Lepiej nigdzie nie jedźcie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz